 |
www.7dak.fora.pl Forum pasjonatów 7 Dywizjonu Artylerii Konnej Wielkopolskiej
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Lookie
Starszy ogniomistrz
Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 2899
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 10:40, 29 Lis 2007 PRZENIESIONY Czw 15:23, 29 Lis 2007 Temat postu: Bardziej konna czy bardziej artyleria:) |
|
|
Zeby nie było zbyt powaznie, przytaczam wymianę zdań pomiedzy mną a pewnym moim Znajomym, na temat tego, co stanowi jej istotę. I czy Artyleria konna jest bardziej artyleryjska czy bardziej Konna:).... ( przytaczam tu fragmenty maili jakie wymieniliśmy, pomijając inne zawarte w nich tematy)
Znajomy:
".... Tylko bym zauwazyl ze podstawa AK nie jest kon tylko armata…… bo bez konia wystrzelisz a bez armaty nie ……. (chociaz to punkt najmniej dyskusyjny )..."
ja:
"....Co do armaty i konia:) no wiesz.......Jakby nie było to KONNA artyleria:) Koń to postawa:) bo DAK to jak by nie było brat kawalerii:)
a takie PAC-e albo PAL-e to już i wołami armaty ciagały ( choć w wojnie 1920 zdarzyło sie i w DAK-u zamiast koni poszły wołki)
..."
Znajomy:
"....No taaaaak ale odpowiedz sobie na nastepne pytania:
Czy czy sa na swiecie pulki co sie nazywaja pulkami artylerii konnej?
Czy uzywaja do walki koni?
Rozumiem ze to tradycja, ale jakby nie mialy armat to czy by nadal sie nazywaly artyleria konna?
I co jest dla artylerzysty konnego swietsze nawet niz sztandar, na co skladano przysiege?
I wreszcie trafiles w sedno z tym bratem kawalerzysty – bo tak jest ale artylerzysta konny to STARSZY i LEPSZY brat kawalerzysty, a konia ma kazdy durny kobylarz. Co wyroznia artylerzyste konnego to ARMATA !!!!!!....."
ja:
"....True True:)
ale zawsze to Konna artyleria.......bez konia to conajwyzej bunkry albo pociag pancerny:)...."
.....i dla jasności zaznaczam, ze owa wymiana pogladów nie jest do końca poważna:) Bo ma wszelkie znamiona sporu o wyższość świat Wielkanocnych nad Bozym Narodzeniem:)
a co WY sądzicie:)??
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
myta2
Kapral
Dołączył: 02 Gru 2007
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: WLKP/Poznań/Swarzędz
|
Wysłany: Nie 18:40, 02 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
Moje zdanie znasz, bliżej mi do szarży jak do ognia na wprost, ale jak mam być szczery dla mnie artyleria konna to taka kawaleria co wolniej jeździła i mocniej waliła siłą ognia.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ułan z Sącza
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Nowy Sącz
|
Wysłany: Wto 7:47, 04 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
W sumie to każada artyleria była konna bo konie ciągnęły lawety od niepamietnych czasów - DAK'i były kawalerią bo współpracowały z nią nie gościnnie tylko były w formacjach taktycznych kawalerii. Kapelan w oddziale kawalerii był również kawalerzystą. Niejednokrotnie widywałem na starych fotografiach jak dowódcy oddziałów piechoty wozili tyłki na czele oddziałów - czy byli kawalerzystami - NIE!!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Lookie
Starszy ogniomistrz
Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 2899
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 8:21, 04 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
No niby tak, ale.....w DAKU nikt nie jechał na przodku. Wszyscy konno. W działonie było wiecej koni niz ludzi. W każdej innej artylerii obsłucga miała miejsce na przodkach działa i jaszcza. I tu jest zasadnicza róznica:)
Faktycznie, to była artyleria kawalerii:) a nie piechoty, zawszec to jednak artyleria:)
Tak czy owak......Koniem DAKI stały?? Czy armatą ??
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ułan z Sącza
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Nowy Sącz
|
Wysłany: Wto 9:20, 04 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
Drogi Łukaszu!!! - oczywiście, że koniem stały - inaczej to by se mogli DAK'owcy postrzelać do, za przeproszeniem, kaczek tylko. Pierwsza zaleta kawalerii? - manewrowość - myślę że i to było najwazniejsze w wojnie manewrowej (Francuzi w 39 tego problemu nie mieli - konie sie im zapasły na amen......
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Lookie
Starszy ogniomistrz
Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 2899
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 9:46, 04 Gru 2007 Temat postu: |
|
|
hihihi
Jesteśmy po tej samej stronie:) Półzartem prowokuje tu dyskusję Niestety, mimo,ze ekipda na forum rośnie, wciaz jeszcze mało sie odzywa. Zdaje się, ze temat DAK-ów to wciąz jeszcze mało atrakcyjna dziedzina:)
Tak, czy owak od czegoś trzeba zacząc
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Miszka.
Rekrut
Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Sercem z Kresów...
|
Wysłany: Czw 9:20, 12 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Odświeżę temat swoim,skromnym zdaniem.
Otóż,artyleria konna została stworzona do współdziałania stricte z kawalerią.Co Ją odróżniało o reszty formacji artyleryjskich to większa szybkość i manewrowość.I to nie jest czyjeś widzimisię.AK nie głupi wymyślił .Spójżcie od strony technicznej i wyszkolenia.To była szybko przemieszczająca się siła ognia (chcialem napisać taka szybsza AL,ale mogę oberwać ),potrafiąca walić na wprost i odprzodkować,czy zaprzodkować pod ogniem w oka mgnieniu.
Ówczesne realia nowoczesnego pola walki (2 połowa lat 30-tych) wymagała dostosowania doń takiej formacji jak kawaleria (wiadomo nam,że zmotoryzowanie wszystkich pułków w krótkim czasie było niewykonalne).I Polska uczyniła to najlepiej.Wpompowano w jednostki kawalerii sporą siłę ognia od DAK-ów (te już były,gdyż udowodniły swą nieocenioną przydatność),porzez broń panc. , ppanc po maszynową,plot. , ba nawet moździeże.Uzbrojenie i taktyka walki umożliwiały już walkę w obronie,a nie uszczuplała walorów ofensywnych (głównych).Przystosowano jednostki broni jezdnych do współdziałania z innymi rodzajami broni.Przykład? Wołyńska B.K. przeciw 4 DPanc. (!) pod Mokrą.Majstersztyk.
Reasumując,na tyle ile mozna było przygotować taką formację,jak kawaleria do realiów końca lat 30-tych,to przygotowano.Nie było innej mozliwości (czasu,pieniędzy).Dobrze o tym wiemy.
No i najważniejsze: I KOŃ I ARMATA. Wypadnięcie któregoś z tych trybów głównych powodowało...dokończcie sobie sami .A artyleżyści konni byli świetnymi jeźdzcami.I bez armaty wrogowi by krwi napsuli.Trzeba obejżeć zdjecia wizyty oficerów japońskich w 10 DAK-u.Co Ci artylerzyści konni tam wyrabiali,mmm.A i jeszcze mjr.Toczek.
Pozdrawiam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Lookie
Starszy ogniomistrz
Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 2899
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 9:32, 12 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
No nie tylko mjr.Toczek:) Także "nasz" kpt. Nerlich-Dabski, indywidualny mistrz armii z 1927 roku.
Co do wartości bojowej.....no była to formacja organicznie związana z kawalerią i maksymalnie do współdziałania z nia przystosowana. Miało to też swoje słabsze strony. We wczesniejszych założeniach, artyleria miała strzelać głownie na wprost, nie przewidziano zatem do uzytku haubic, które pozwalały ostzreliwać cele pośrednio. To nie raz msciło się we wrześniu, kiedy DAK-i nie były w stanie zwalczac łatwych, ale zakrytych celów. Nie mniej zołnierz był dobry, twardy i dobrze dowodzony. I to wielokrotnie udowodnił.
Mamy tu na forum współczesnego artylerzyste:) Żartobliwie nazywa DAK-i artylerią o napedzie owsianym:) ale sam przyznaje, ze poza tym, niewiele się w wytycznych działania zmieniło. Zatem ciagle pozostaje pytanie, czy mimo wszystko DAK-i to była bardziej artleria:) Czy bardziej konna:) ja juz mam swoje wyrobione zdanie, ale chcę Was sprowokowac do dyskusji:) Zatem czekam na kolejne głosy:)
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Miszka.
Rekrut
Dołączył: 29 Sty 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Sercem z Kresów...
|
Wysłany: Czw 15:56, 12 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Artyleria konna.Dla mnie NIEROZERWALNE.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Marcin
Starszy ogniomistrz
Dołączył: 06 Gru 2008
Posty: 2051
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań / Wędrzyn
|
Wysłany: Czw 18:33, 12 Lut 2009 Temat postu: |
|
|
Panowie nasz dywizjon przedwojenny (owsiany) i ten dzisiejszy są wsparcia bezpośredniego. Kierując się przedwojennym REGULAMINEM ARTYLERII (WALKA) oraz dzisiejszym REGULAMINEM DYWIZJONU ARTYLERII WSPARCIA BEZPOŚREDNIEGO pokusiłem się o definicję takiego dywizjonu:
„Dywizjon wsparcia bezpośredniego jest zasadniczym pododdziałem taktycznym i ogniowym artylerii, wchodzącym organizacyjnie w skład brygady zmechanizowanej (tu można wstawić dywizjon artylerii konnej). Bezpośrednie wsparcie ogniowe charakteryzuje się wykonywaniem zadań ogniowych etatowymi i przydzielonymi środkami rażenia na korzyść pododdziałów walczących czyli pierwszorzutowych batalionów (tu możemy wstawić pułków) brygady. Wsparcie obejmuje rażenie celów znajdujących się w bezpośredniej styczności walczących wojsk (z zasady w ugrupowaniu batalionów (pułków) pierwszego rzutu przeciwnika), które mają zasadniczy wpływ na przebieg walki pododdziałów i oddziałów.
Dywizjon artylerii konnej był w strukturze Brygady Kawalerii - wynika z tego, że każdy artylerzysta konny ma prawo nosić miano kawalerzysty. Inaczej rzecz biorąc jesteśmy artylerią organiczną kawalerii bez, której ona nie rozpoczęła by ataku i nie podjęła by obrony, a my bez niej no cóż daleko nie zajechalibyśmy. Na pewno różniliśmy się od pozostałej artylerii przede wszystkim wysoką mobilnością ale co za tym idzie mniejszą siłą ognia oraz zmniejszonymi jednostkami ognia (amunicją). W boju jedna z naszych baterii była zawsze przydzielona do pułku. Szacherski pisał o 3 baterii jako jej organicznym pododdziale. I tu jest różnica między dzisiejszym dywizjonem, a tym wczorajszym dziś zakłada się użycie dywizjonu całością wspierając wybrany batalion (chodzi o siłę ognia) – choć możliwe jest użycie ich samodzielnie - wszystko zależy od dowodzącego i sytuacji na polu walki.
Rzycie pokazało, iż w szeregach dywizjonów artylerii konnej byli Mistrzowie u nas - kpt. Nerlich-Dabski, indywidualny mistrz armii z 1927 roku.
Co do „ognia” o którym pisał Łukasz to musimy sobie wyjaśnić, iż taktyka dywizjonu zawsze zakładała strzelanie z zakrytych stanowisk ogniowych i z powodzeniem nasi artylerzyści stosowali ten rodzaj ognia – patrz wspomnienia Czermińskiego. No i trzeba sobie wyjaśnić pojęcie strzelania z różnych stanowisk ogniowych:
1. Strzelanie na wprost – jest to strzelanie płasko torowe pociskami ppanc do celów opancerzonych lub szrapnelami (pociskami rozpryskowymi) lub odłamkowymi do odkrytej siły żywej (ogniem może kierować d-ca działonu i w wzwyż);
2. Strzelanie ogniem połpośrednim – jest to strzelanie do celów widocznych ze stanowisk ogniowych z wyliczonymi nastawami (przewód lufy nie widzi celu). Ogień do celu prowadzony jest przez przyrządy optyczne lub wzrokowo (ogień prowadzi oficer przy baterii i w wzwyż).
3. Strzelanie z zakrytych stanowisk ogniowych – prowadzi się z rejonu stanowisk ogniowych gdy nie widać z nich celu. Ogniem kieruje zwiad lub wyznaczony oficer z punktu z którego widać cel. Nastawy można obliczać na punkcie obserwacyjnym lub stanowisku ogniowym (ogień prowadzi oficer przy baterii i w wzwyż).
Z drugiej strony nazywać się „kawalerzystami – artylerzystami” – nie dość że się rymuje to i źle brzmi. Jest nam na pewno bliżej do kawalerii niż do piechoty i myślę że dumnie brzmi artylerzysta konny!!!!!!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|